Nie ma przyszłości bez tradycji – rzemiosło w erze Przemysłu 5.0
Żyjemy w świecie błyskawicznego rozwoju. Cyfrowe rozwiązania są codziennością i obejmują kolejne obszary działalności człowieka. Jakie miejsce w takiej rzeczywistości ma praca rzemieślnicza, z natury nastawiona na indywidualny niepowtarzalny rys? Czy jest możliwa symbioza świata wysokiej technologii z rzemiosłem?
Wokół tych zagadnień krążyła debata „Nie ma przyszłości bez tradycji – rzemiosło w erze Przemysłu 5.0” moderowana przez Piotra Wiatrowskiego, głównego specjalistę w Departamencie Innowacyjności i Komunikacji w Urzędzie Patentowym Rzeczypospolitej Polskiej. Czy rozwój może być możliwy bez tradycji? Czy dwa światy – tradycyjnej pracy rzemieślniczej i technologii – da się połączyć? Czy automatyzację i rozwój AI należy traktować jako zagrożenie dla pracowników? A może to szansa? I jak w tym wszystkim zachować wartość człowieka, pracownika?
Sztuka adaptacji
– My nie baliśmy się, kiedy był przemysł 1.0, 2.0, 3.0 i 4.0. I dzisiaj, kiedy jest przemysł 5.0, też się nie boimy. Dlaczego? Ponieważ rzemiosło ma coś, czego nie ma nikt inny, tj. unikatowość. To kwalifikacje, jakość, umiejętności, siła i wola przetrwania – wymieniał ponadczasowe cechy rzemiosła prof. Jan Klimek, polski przedsiębiorca, ekonomista, wykładowca m.in. przedsiębiorczości rodzinnej, etyki w biznesie, od 2024 r. prezes Związku Rzemiosła Polskiego. – Jesteśmy jednak gotowi również na to, co przychodzi nowego do nas, łącznie ze sztuczną inteligencją – podkreślił. Część firm rzemieślniczych już wykorzystuje bardzo nowoczesne technologie.
Profesor przypomniał też liczby, które porządkują dyskusję o zapleczu kadrowym: dziś w systemie rzemieślniczym kształci się ok. 75 tys. uczniów, podczas gdy 25-30 lat temu było ich 197 tys. Dodał, że polska gospodarka w dużej mierze opiera się na firmach rodzinnych – jest ich ok. 900 tys. Największym wyzwaniem pozostaje sukcesja.
Innowacyjność, adaptacyjność i elastyczność
O umiejętności dostosowania i dopasowania się do zmieniających się realiów, o potrzebie elastycznego podejścia mówił też dr Andrzej Stępnikowski, kierownik Grupy Badawczej ds. Innowacyjności i Przedsiębiorczości w Centrum Badań Edukacji Zawodowej i Zarządzania Innowacjami Sieci Badawczej Łukasiewicz – Instytutu Technologii Eksploatacji w Radomiu. Przy czym podkreślił, że taki proces trwa już kilka stuleci. – Innowacyjność objawia się oczywiście w adaptacyjności oraz elastyczności. Takie podejście jest determinantą, bez której rzemiosła by dalej nie było. Umieć się dostosować ze swoim produktem do potrzeb klienta – to wyróżniało małe i średnie przedsiębiorstwa przez całe wieki. Adaptacyjność, ale też innowacja rozumiana, jak u Schumpetera, jako optymalizacja procesów, produktów – wskazywał dr Stępnikowski. Nie zawsze więc innowacja jest przełomem. Jej znamiona ma także usprawnienie produktu czy procesu, które niekoniecznie wymaga zaangażowania dodatkowych środków, takich jak czas czy pieniądze, a jednocześnie – co ważne – może je pomnożyć.
Między unifikacją a indywidualizacją
Rzemiosło jak wszystko, co nas otacza, podlega ewolucji. Część zawodów traci rację bytu, powstają nowe. W procesie customizacji, by odpowiedzieć na potrzeby i życzenia użytkowników, producenci modyfikują produkt czy usługi. – Customizacja polega na dostosowaniu się do zamówienia osoby, która potrzebuje indywidualnego odbioru przedmiotu wytworzonego przez rzemieślnika. I na tym opiera się sukces rzemiosła, że możemy zindywidualizować ofertę i dać ją ludziom, którzy jej oczekują – podkreślił Mirosław Dziedzicki, dyrektor Zespołu Szkół Drzewnych i Leśnych im. Jana Kochanowskiego w Garbatce-Letnisku, mistrz rzemiosła w snycerstwie, artysta plastyk. Jako przedstawiciel instytucji oświatowej zwrócił też uwagę na konieczność przygotowania odpowiedniej przestrzeni i właściwego przekazu dla młodych ludzi. Trzeba odbudować etos rzemiosła, określić jego nowe perspektywy. Pokazać, że można żyć z pracy rąk i mieć z tego wiele satysfakcji, nie podlegając reżimom korporacji. Współczesne rzemiosło nadal może zachować atut indywidualności i dać poczucie wolności.


Człowiek jako twórca
– Tam, gdzie są młodzi ludzie, musi być też wyraźna wizja, dokąd zmierzamy. Musimy pokazać brzeg i miejsce, do którego dopływamy. Jeśli wyraźnie określimy etapy naszej podróży przez przygodę zawodową, może się okazać, że ten zawód był bardzo dobrze wybrany. Dwa światy – wielkiej unifikacji i globalizacji procesów produkcji oraz unikatowości i dotarcia do indywidualnych potrzeb człowieka – są równoległe, a dzięki customizacji zawsze znajdzie się miejsce dla rzemieślnika. Poza tym nowoczesne środki, takie jak CNC, 5D, pomogą sprawniej wykonać działanie, które cały czas jest indywidualną pracą rzemieślniczą – podsumował Mirosław Dziedzicki.
Zarówno rzemiosło, jak i przemysł 5.0 stawiają w centrum człowieka jako twórcę. – Relacje między nimi oparte są na głębokiej symbiozie. Rozwiązania przemysłu 5.0 w rzemiośle można wykorzystać do czynności powtarzalnych, niebezpiecznych albo bardzo trudnych dla człowieka, bo np. gołym okiem niedostrzegalnych – podkreśliła Magdalena Targońska, prawnik, zastępca dyrektora Departamentu Organizacji ds. Zakupów Wspólnych w Urzędzie Marszałkowskim Województwa Mazowieckiego w Warszawie.
Świat realny nie zniknie
O wartości doświadczenia, eksperymentowania i praktycznych działań w edukacji mówiła także dr Ilona Iłowiecka-Tańska, dyrektor innowacji w Centrum Nauki Kopernik (CNK). I przywołała w debacie inicjatywę z Wodzisławia Śląskiego, uhonorowaną w 2024 r. Nagrodą Przewroty przyznawaną przez CNK. W Wodzisławskim Oświatowym Centrum Nauki i Techniki powstały pracownie m.in.: mechatroniczna, stolarska, modelarska, krawiecka, ceramiki i rękodzieła, artystyczna. W nich odbywają się zajęcia praktyczne dla dzieci.
– I tam przekonują się one, na czym polega praca z materią. Nas to zachwyciło. Mimo niezwykłego rozwoju technologicznego świat materialny dalej działa. Ktoś będzie musiał umieć pracować z drewnem, z metalem, ze szkłem, z tkaninami. Czy świat, w którym istnieją rzeczy, które trzeba przekroić, przepiłować, zszyć, zlutować – znika? Otóż nie! Nadal siedzimy na zupełnie realnych fotelach i dotykamy całkiem realnego szkła – zauważyła.


Warsztaty dla nauczycieli
Wartość pracy rękodzielniczej dr Ilona Iłowiecka-Tańska podkreśliła również, odwołując się do organizowanych w CNK warsztatów dla nauczycieli, którzy chcą samodzielnie zrobić pomoce naukowe i modele, by na nich pokazywać np. pewne zjawiska z zakresu fizyki. – Tam się głównie piłuje, skleja, lutuje, montuje. To jest niezwykle cenna kompetencja nauczycieli, że potrafią zrobić rękami pomoc naukową. A dlaczego ktoś ma umieć zrobić cokolwiek rękami, jeżeli nie jesteśmy głęboko przekonani, że to są istotne kompetencje? Tak jakby ten drewniany, metalowy szklany, dotykalny świat przestawał istnieć. Mimo że jednym krokiem jesteśmy w rzeczywistości wirtualnej, świat realny jest nadal. Musimy sobie z nim radzić na co dzień i umieć np. przykręcić obluzowane zawiasy w szafce – wskazała na wartość praktycznych umiejętności dr Iłowiecka-Tańska.
Praktyka czyni mistrza
Wątek zwiększenia działań praktycznych w edukacji podjął także Andrzej Stępnikowski. Uczniowie przygotowujący się do zawodu spędzają w zakładzie rzemieślniczym 2-3 dni w tygodniu. W ciągu trzyletniego kształcenia rzemieślniczego to jest minimum 970 godzin, przy czym ok. 10 lat temu było to 1680 godzin. A liczba czasu spędzonego przez studentów w laboratoriach jest dużo mniejsza. – Więcej zatem trzeba praktyki na studiach. Temat kształcenia dualnego jest wałkowany od dawna. Jest to model, do którego powinniśmy dążyć: żeby więcej było kształcenia praktycznego, jeśli chodzi o inżynierów, magistrów inżynierów, i więcej poza murami uczelni. Ważne jest też tworzenie centrów kształcenia praktycznego – podkreślał.
Zgodnie z modelem przemysłu 5.0 kierunkiem rozwoju jest współpraca człowieka, jako kreatora, z coraz bardziej zaawansowanymi technologiami, takimi jak sztuczna inteligencja, automatyzacja czy robotyka. To jednak człowiek ma być dyrygentem, który umiejętnie wykorzystuje potencjały tych wysoko specjalistycznych rozwiązań i urządzeń.
Marka to kapitał
Moderator z Urzędu Patentowego RP otworzył wątek ochrony wzorów, designu i marek. Prof. Klimek przypomniał: – Jeśli organizacja nie wie, ile jest warta, nic nie jest warta. Wartość znaku to dziś realny majątek. Rejestracja wzorów i znaków towarowych porządkuje rynek krótkich serii i produktów premium, szczególnie gdy warsztaty rosną i wchodzą w nowe segmenty.
Rzemiosło to bliskość człowieka i produktu
Magdalena Targońska wskazała na rosnące znaczenie zielonych zamówień publicznych. – Przy przetargach coraz częściej liczą się kryteria środowiskowe. Administracja chce współpracować z lokalnymi wytwórcami, ale potrzebne są szkolenia i narzędzia po obu stronach – zaznaczyła. Zachęcała rzemieślników do łączenia sił, wspólnych ofert i korzystania z certyfikacji ułatwiającej dostęp do większych zamówień.
Debata nie unikała tematów trudnych. Prof. Klimek wymienił zawody w odwrocie, jak zegarmistrz, ale i te najbardziej poszukiwane – fryzjer, mechanik, budowlaniec, pracownik branży spożywczej. Mirosław Dziedzicki podsumował to z uśmiechem: – Rzemieślnicze przygotowanie zawodowe ma ramy prawne od czterech tysięcy lat. Oby działało kolejne cztery tysiące. Za tym żartem stoi prosta prawda: rzemiosło opiera się na bliskości człowieka i produktu, której nie da się wyklikać.
Najważniejsze wnioski z debaty:
- Technologia dla człowieka, nie zamiast człowieka
Przemysł 5.0 nie wypiera rzemiosła, lecz je wspiera. Maszyny przejmują to, co powtarzalne, ryzykowne lub wymagające precyzji, a człowiek pozostaje twórcą i dyrygentem procesu. To on nadaje kierunek, decyduje o jakości i ostatecznym efekcie pracy.
- Edukacja od podstaw, nie od matury
Bez kontaktu z materią nie ma mistrzostwa, a bez mistrzów – uczniów. Potrzebny jest powrót do zajęć praktycznych i rozwój realnego modelu dualnego w szkołach branżowych, technikach i na uczelniach. Nauka rzemiosła musi się zaczynać wcześnie i towarzyszyć całej ścieżce kształcenia.
- Sieci zamiast samotnych wysp
Rzemieślnicy, którzy łączą siły, mają większe szanse na certyfikację, finansowanie i udział w przetargach. Współpraca z administracją i wykorzystanie zielonych kryteriów zakupowych otwierają drogę do nowych rynków i zamówień publicznych.
- Siła w tożsamości
Rejestracja wzorów, znaków i ochrona innowacji porządkują rynek krótkich serii i produktów premium. Świadome budowanie marki zwiększa wartość firm rzemieślniczych i pozwala im konkurować jakością, nie tylko ceną.
- Statystyka jako dzwonek alarmowy
W systemie rzemieślniczym kształci się dziś ok. 75 tys. uczniów, podczas gdy trzy dekady temu było ich 197 tys. Odbudowa prestiżu zawodów rzemieślniczych i pokazanie ścieżek rozwoju to konieczny warunek utrzymania kadr.
- Kultura jakości
Rzemiosło wygrywa tam, gdzie liczy się indywidualne dopasowanie, szybka adaptacja i odpowiedzialność za efekt. W erze automatyzacji to właśnie kultura jakości nadaje sens technologii.
Ta debata pokazała, że przyszłość nie będzie „albo–albo”. Ręce, głowa i algorytm mogą działać razem. Warunek jest prosty i wymagający: więcej praktyki, więcej współpracy i świadoma ochrona tego, co już tworzymy. „My wiemy, dokąd chcemy dojść” – powiedział prof. Klimek. Ten kierunek wyznaczyły konkret i liczby, nie hasła.
Opracowały Paulina Gutowska-Jarosz i Agata Rokita