Tajemniczość siłą Dolnego Śląska
Z czym kojarzymy Dolny Śląsk? Jakie najnowsze inwestycje wsparte z funduszy europejskich wzmacniają turystyczną markę regionu? Rąbka tajemnicy uchyla Katarzyna Krzemińska z Wydziału Promocji Województwa w Urzędzie Marszałkowskim Województwa Dolnośląskiego we Wrocławiu.
Agata Rokita: Z jakimi emocjami i z jakim pomysłem na pokazanie Dolnego Śląska jechaliście na Forum Rozwoju Mazowsza – Forum Funduszy Europejskich?
Katarzyna Krzemińska: Z nutką ciekawości, bo jesteśmy tutaj, promując Dolny Śląsk, pierwszy raz. Do końca nie wiedzieliśmy, na co się nastawić. Natomiast byliśmy pewni, że powinni przyjechać z nami reprezentanci atrakcji turystycznych Dolnego Śląska, które aktywnie sięgają po fundusze europejskie. Chcieliśmy pokazać, jakie przyniosło im to korzyści. Dlatego są z nami Stawy Milickie, Stara Kopalnia w Wałbrzychu i miasto Złotoryja.
Poznajmy je…
Stawy Milickie to największy kompleks stawów hodowlanych w Europie i niezwykły rezerwat ptaków. Zostały wpisane do katalogu Living Lakes, czyli Żyjące Jeziora, gdzie znajduje się m.in. Bajkał czy Titicaca. To miejsce, w którym człowiek może bardzo blisko obcować z naturą. Co istotne, Stawy Milickie aktywnie cały czas korzystają z funduszy unijnych. Teraz realizują projekt zachowania bioróżnorodności.
Stara Kopalnia w Wałbrzychu powstała z kolei na bazie historii górnictwa. Jest to dziś obiekt turystyczny, w którym przewodnikami są górnicy – jej dawni pracownicy. I oni teraz opowiadają o swoich doświadczeniach. Gdy się tam idzie, aż ciarki przechodzą. Bo w tym miejscu ci ludzie przeżyli dużą część swojego życia. Wracają do tego czasu z sentymentem, opowiadają o nim z nostalgią i wzruszeniem. Przekazują przy tym turystom bardzo ciekawe i ważne informacje.
Do odbiorcy taki emocjonalny przekaz dociera najbardziej.
Tak, to żywa lekcja historii przekazana przez kogoś, kto faktycznie był związany z tym miejscem.
Z kolei Złotoryja przyjechała do Warszawy z hasłem „Europejska Stolica Złota 2026”. W przyszłym roku odbędą się w tym mieście Mistrzostwa Europy w Płukaniu Złota. To będzie pierwsze w Polsce wydarzenie tej rangi. Ma zjechać się ok. 600 płukaczy z całej Europy wraz ze swoimi rodzinami i kibicami. Promocja Złotoryi opiera się na złocie. Przy udziale funduszy europejskich jest tam rozbudowywane Centrum Płukania Złota, które ma też być miejscem organizacji spotkań oraz wydarzeń kulturalnych. I centrum turystycznym miasta.
Jak się czujecie na Forum? Jak odbierane jest Wasze stoisko?
Jesteśmy zaskoczeni zarówno skalą bardzo pozytywnego odbioru, jak i znajomością naszego regionu. Chociaż Dolny Śląsk jest tak bogaty pod względem turystycznym, że wciąż mamy czym zaskakiwać. Jest u nas m.in. Szlak Tajemniczych Podziemi z kopalniami i sztolniami. Mamy najwięcej w Polsce zamków i pałaców – od ruin do pięknych rezydencji, obiektów hotelarskich oraz spa. I najwięcej szczytów zaliczanych do Korony Gór Polski – aż 15 z 28. Marką Dolnego Śląska nieustająco jest tajemniczość, która kusi i przyciąga.
Co pokazujecie na stoisku?
Do turysty docieramy przez różne formy aktywności, zwłaszcza warsztaty. Za sprawą promocji Stawów Milickich stawiamy np. na rozpoznawanie głosów albo jaj ptaków. Mamy tu też wykonane z materiału modele ryb.
Przede wszystkim jednak nawiązujemy rozmowę, interakcję. Jesteśmy urzędnikami, którzy uwielbiają spotykać się z ludźmi. Uśmiech, życzliwość i autentyczność to podstawa.

W ekspresowym tempie rozeszły nam się przewodniki i inne publikacje, a byliśmy przekonani, że mamy je w nadmiarze. Świadczy to jednak wyłącznie o tym, że ludzie naprawdę chcą do naszego regionu przyjeżdżać i go poznawać. Zapraszamy na Dolny Śląsk! U nas nie wystarczy być raz czy dwa. Za każdym razem odkryjecie coś nowego!
Miała Pani możliwość odwiedzić inne stoiska?
Tak. Zaskoczyły nas pokazywane technologie. Podobały mi się stoiska medyczne lub kosmetologiczne, gdzie można np. sprawdzić stan swojego zdrowia.
I bezcenny jest bezpośredni kontakt z innymi regionami. Możemy nie tylko podpatrzeć, jak i co robią inni, ale porozmawiać, wymienić się doświadczeniami i zaprosić do współpracy. Co ważne, mamy coraz większą świadomość, że wszyscy gramy do jednej bramki. Mieliśmy akcję „Lubimy się wzajemnie”, w ramach której na Facebooku zapraszaliśmy do innych regionów. Jesteśmy dla siebie wsparciem, nie konkurencją.