Pokonać niepokonane – nowe standardy w medycynie i opiece nad pacjentami

W którym miejscu jesteśmy pod względem jakości opieki medycznej w Polsce, jakie rozwiązania mogą przyczynić się do tego, by wysoka jakość usług w sektorze zdrowia była standardem, w jakich dziedzinach znajdujemy się w światowej czołówce? Między innymi te zagadnienia były przedmiotem debaty poświęconej ważnym kierunkom rozwoju polskiej medycyny, która odbyła się podczas 10. Forum Rozwoju Mazowsza.

Polska opieka zdrowotna od lat jest niedofinansowana – przy wsparciu wynoszącym niecałe 5% PKB jesteśmy na szarym końcu wśród krajów Unii Europejskiej. Nie na tym jednak skupiliśmy się w debacie, choć trudno o rozwoju i przyszłości medycyny dyskutować bez odniesienia się do budżetu, jaki ma do dyspozycji publiczna służba zdrowia. W ostatnich 15 latach sektor ten wsparły i nadal wspierają Fundusze Europejskie, których wpływ trudno przecenić. Środki unijne pomogły wdrożyć inwestycje w infrastrukturę, zakupić wysokiej jakości nowoczesny sprzęt, miały wpływ na opracowywanie innowacyjnych metod leczenia, ale też zadbały o kompetencje pracowników, informatyzację czy zmiany w zarządzaniu placówkami medycznymi.

W debacie wzięli udział:  prof. dr hab. med. Henryk Skarżyński, dyrektor Instytutu Fizjologii i Patologii Słuchu i Światowego Centrum Słuchu w Kajetanach, dr n. med. Maciej Piróg, dyrektor zarządzający Kliniką Budzik, dr Małgorzata Gałązka-Sobotka, dyrektor Instytutu Zarządzania w Ochronie Zdrowia Uczelni Łazarskiego, wiceprzewodnicząca Rady Narodowego Funduszu Zdrowia oraz Piotr Pecko, dyrektor rozwoju Transition Technologies. Debatę poprowadziła Izabela Dessoulavy-Gładysz, ekspert ds. komunikacji w sektorze zdrowia.

Jesteśmy pionierami, wyznaczamy standardy

Henryk Skarżyński ze Światowego Centrum Słuchu (ŚCS) w Kajetanach podkreślił, że choć od standardów europejskich Polska wyraźnie odstaje pod względem finansowania, to pod względem profesjonalizmu, jakości merytorycznej, wypracowywania innowacyjnych rozwiązań i metod jesteśmy w gronie liderów. – Wiele różnych rozwiązań w Polsce, i myślę tutaj nie tylko o swoim zespole, jest pionierskich w skali europejskiej i światowej. Jednak efektywność wielu naszych działań jest wysoce nieproporcjonalna do niskich nakładów – zaakcentował. W przypadku ŚCS takim wzorcowym i wyznaczającym standardy modelem są badania przesiewowe słuchu, którymi objęto wszystkie dzieci z klas pierwszych w województwie mazowieckim – ok. 40 tysięcy – po to, by na początku drogi edukacyjnej wykryć ewentualne zaburzenia i deficyty, które miałyby przełożenie na efektywność ich nauki, a w konsekwencji także na możliwości rozwoju i jakość życia. W projekcie, który zrealizowano dzięki wsparciu z Regionalnego Programu Operacyjnego, zespół ŚCS dotarł do ponad 1500 szkół na terenie Mazowsza. Podejrzenie zaburzeń słuchu stwierdzono u ok. 6 tysięcy dzieci. Ich zdiagnozowanie, choć stanowiło ogromne wyzwanie organizacyjne i logistyczne, tak naprawdę było półmetkiem drogi, bo dopiero otwierało proces leczenia. – Badania przesiewowe wtedy mają sens, kiedy po wykryciu pewnych podejrzeń, symptomów, że coś może się dziać, zapewnimy dalszą opiekę. I tutaj chwała dla mojego zespołu, bo żadne dziecko, które dostało informację o deficycie, nie pozostało zostawione z tą informacją samo sobie. Ani rodzice nie zostali zostawieni. Myśmy, nie patrząc na to, czy będziemy mieć taki kontrakt, czy inny, z NFZ, im pomagali. Mazowsze jest pierwszym w świecie regionem, który objął badaniami przesiewowymi całą określoną populację. Tą populacją są pierwszoklasiści – podsumował prof. Skarżyński.

Kolejnym przykładem pokazującym, że ukierunkowanie się na wybraną dziedzinę, głęboka specjalizacja i innowacyjność, zgromadzenie wysokiej klasy specjalistów przynosi efekty i wyznacza wzorce, z których czerpią lekarze nie tylko w Europie, ale też na świecie, jest Klinika Budzik. – Klinika Budzik przetarła i nadal to robi, nieprzetarte drogi nie tylko w Polsce, ale i w części Europy dużo bogatszej od nas. Na wzór naszego dziecięcego polskiego Budzika budowane są Budziki w Szwajcarii, we Włoszech, a nawet w Japonii, a więc w krajach, w których – wydawałoby się – takie placówki funkcjonują od dawna. Okazało się, że to, co stworzyła osoba nie będąca lekarzem ale wiedząca o tym, czego brakuje, co jest potrzebne i mająca aż tak mocną siłę przebicia i determinację, budująca na własnym nieszczęściu szczęście dla innych, może być wzorem dla krajów dużo bogatszych i dużo lepiej zorganizowanych – powiedział dr Maciej Piróg.

W działaniu Budzika ważne jest – obok niezaprzeczalnych efektów medycznych w postaci wybudzenia niemal połowy przyjętych do tej pory pacjentów (63 dzieci – stan na październik 2019 r.) – także odejście od konserwatywnego postrzegania śpiączki oraz zmienianie odbioru tego stanu, zarówno przez świat medycyny, jak i rodziny chorych osób oraz społeczeństwo. – Nie ma takiego miejsca w systemie ochrony zdrowia, do którego takie dziecko mogłoby trafić. To nie jest hospicjum, to nie jest dom, to nie jest oddział dziecięcy w szpitalu powiatowym – pokreślił wyjątkowość warunków Budzika i przygotowanie do opieki nad takimi chorymi dr Piróg. Wiedza i doświadczenie wypracowane przez lata działania tej kliniki pokazały, że na szczęście w Polsce, wbrew pierwotnym założeniom, nie ma potrzeby zakładania kolejnych tego typu placówek dla dzieci od 2. do 18. roku życia. 26 listopada br. na terenie Mazowieckiego Szpitala Bródnowskiego zostanie otwarty plac budowy drugiego w Polsce (po Olsztynie) Budzika dla dorosłych. – Potrzebnych jest kilka, może nawet kilkanaście Budzików dla dorosłych i na tym są w tej chwili skoncentrowane działania Fundacji Akogo? – podsumował.

Uczestnicy debaty „Pokonać niepokonane” (od lewej): Izabela Dessoulavy-Gładysz (moderatorka debaty, ekspert ds. komunikacji w sektorze zdrowia), prof. dr hab. med. Henryk Skarżyński (dyrektor Instytutu Fizjologii i Patologii Słuchu i Światowego Centrum Słuchu w Kajetanach), dr n. med. Maciej Piróg (dyrektor zarządzający Kliniką Budzik), Piotr Pecko (dyrektor rozwoju Transition Technologies) i dr Małgorzata Gałązka-Sobotka (dyrektor Instytutu Zarządzania w Ochronie Zdrowia Uczelni Łazarskiego, wiceprzewodnicząca Rady Narodowego Funduszu Zdrowia)

Od danych do rozwiązań

Wyzwaniem w opiece zdrowotnej jest też informatyzacja. Jako pacjenci coraz częściej spotykamy się z tym, że np. nie musimy zaprzątać sobie głowy przekazywaniem wyników badań medycznych, bo dzięki temu, że są wprowadzone do systemu, może z nich korzystać każdy zaangażowany w nasze leczenie specjalista. Jak to wygląda od środka? Na jakim etapie jesteśmy w procesie informatyzacji służby zdrowia? – Rzeczywiście dużym osiągnięciem jest to, że systemy informatyczne są wdrażane i są wykorzystywane, ale nadal jest dużo pracy do wykonania. Choć niektórym będzie się wydawało, że posiadanie systemu informatycznego to koniec drogi, to tak naprawdę jest początek, to jest też początek uczenia się, jak powinniśmy pracować – powiedział Piotr Pecko, dyrektor rozwoju firmy Transition Technologies, która w ostatnich latach współpracowała zarówno z Centrum Zdrowia Dziecka, jak i Instytutem Fizjologii i Patologii Słuchu, w zakresie wsparcia tych placówek analizami danych zgromadzonych z realizowanych projektów.

Gigantyczna baza informacji medycznych musi być przetwarzana po to, by np. stworzyć narzędzia, które ułatwią zarządzanie infrastrukturą czy urządzeniami oraz zaplanują np. harmonogram terapii pacjentów. – Na przełomie ostatniego roku wykonaliśmy wspólnie z lekarzami z ośrodków w Kielcach i Wrocławiu naprawdę wspaniałą pracę na rzecz tego, żeby kompletnie zmienić metodologię pracy lekarzy i całego personelu medycznego. Ważna jest zmiana sposobu zbierania danych w taki sposób, żeby one miały nie tylko wartość medyczną, ale też wartość informatyczną. A ta wartość może być z kolei przełożona na rozwiązania, na różnego rodzaju analizy, projekty, które pomagają pokazać te dane, zrobić z nich wykresy trafiające do wyobraźni, i pokazać, jak zmieniają się kolejki, czas oczekiwania, jakie są odstępy między zleceniem badania a jego wykonaniem itd. My skupiliśmy się na pokazaniu złych, trudnych obszarów w pracy szpitali czy też ich sieci po to, aby wskazać miejsca wymagające poprawy, żeby osoby kierujące szpitalami wiedziały, czy mogą jeszcze lepiej tę informację wykorzystać – podsumował Piotr Pecko.

Miejsce w systemie

W trakcie 15 lat, od kiedy należymy do Unii Europejskiej i czerpiemy z oferowanego wsparcia, miliony złotych zostały przeznaczone na podnoszenie jakości usług w ochronie zdrowia. Jak fundusze unijne przełożyły się na zmiany potrzebne w zarządzaniu tym sektorem?

Promujemy Value Based Healthcare [opieka zdrowotna oparta o wartości – red.], która jest koncepcją modelowania takich interwencji w systemie ochrony zdrowia, które nie będą sprzyjały rozszerzaniu wyłącznie dostępności doświadczeń, ale temu, co jest podstawą naszego komfortu osobistego, czyli satysfakcji i poczucia bezpieczeństwa i dobrego doświadczenia korzystania z opieki zdrowotnej – mówiła dr Małgorzata Gałązka-Sobotka, wiceprzewodnicząca Rady Narodowego Funduszu Zdrowia. Na to dobre doświadczenie składa się przygotowanie i postawa kadry, ale też szeroko rozumiana infrastruktura, która umożliwia – albo nie – realizowanie świadczeń na wysokim poziomie. Od 2004 r. środki europejskie odgrywają niewątpliwie znaczącą rolę. Co jednak możemy zrobić, by wysokie standardy medyczne stały się powszechne? By jakość usług i doświadczenie pacjenta były równie wysokie? – Najlepszą drogą jest moim zdaniem promocja i wskazywanie tych placówek, które są liderami i pionierami w budowaniu bardzo wysokiej jakości doświadczeń i troski o to, aby pacjent był realnie i  dobrze zaopiekowany – oceniła  dr Małgorzata Gałązka-Sobotka. – Współczesna medycyna daje nam wiele dowodów na to, że wysoka jakość, wysokie bezpieczeństwo i idące za tym dobre doświadczenie pacjenta wynika z koncentracji specjalizacji, skali, doświadczenia, koncentracji na tym, co jest naszą przewagą konkurencyjną.

Realne efekty takiego podejścia w medycynie są widoczne zarówno w przypadku Budzika, jak i Światowego Centrum Słuchu.  Podobnie jest także w przywołanym podczas debaty Centrum Leczenia Mukowiscydozy w Dziekanowie Leśnym, które w dziedzinie leczenia mukowiscydozy stało się referencyjnym ośrodkiem dla całego kraju. Opieka zdrowotna to system, w którym każdy uczestnik rynku medycznego ma ściśle przypisane zadania i funkcje. – Przyznany najniższy poziom referencyjności nie oznacza, że ktoś jest mniej ważny w systemie. Może się okazać, jak w zasadzie Pareta, że pełni krytyczną rolę w systemie ochrony zdrowia. Natomiast wyższy stopień referencyjności to jest nic innego, jak tylko koncentracja procedur, które wymagają najwyższych kwalifikacji medycznych, ogromnych inwestycji, których zwrotność jest tylko wtedy, gdy wykonuje się świadczenia w dużej skali. Nie ma kraju, który zainwestowałby w wysoko specjalistyczne procedury w modelu bardzo dużego rozproszenia. Wysoka specjalizacja to bardzo duża koncentracja i bardzo duże doświadczenie, szczególnie w przypadku procedur, które są rzadkie, bo te najtrudniejsze przypadki zdarzają się rzadziej. Polityka inwestycyjna powinna być podporządkowana celom i zadaniom, a nie odwrotnie – pokreśliła dr  Małgorzata Gałązka-Sobotka.

Tak jak w organizmie każda komórka, tkanka, układ mają swoje miejsce i funkcje, tak każdy gabinet, każde urządzenie czy wysoko specjalistyczny oddział z zatrudnionymi tam pracownikami ma swoje cele i zadania. I jak w organizmie, zakłócenia w funkcjonowaniu jakiegokolwiek poziomu, przekładają się na chorobę. Naszym celem jest więc równowaga – homeostaza systemu.

Agata Rokita