Usługi asystenta osobistego

Niepełnosprawność nie oznacza uzależnienia od innych. Odpowiednie wspieranie w działaniu i motywowanie do samodzielności pobudza potrzebę autonomii. Jak udowadnia Fundacja Instytut Rozwoju Regionalnego, ważne jest stworzenie warunków do samostanowienia o sobie i swoich wyborach w tych obszarach, w których jest to możliwe. Bez względu na to, czy decyzja, którą należy podjąć, dotyczy rodzaju płatków na śniadanie, czy wyjścia na spektakl do teatru.

Możliwości wsparcia, jakie stworzył projekt „Usługi asystenta osobistego szansą na samodzielność”, realizowany przez Fundację Instytut Rozwoju Regionalnego (FIRR) w Warszawie, współfinansowany ze środków Unii Europejskiej w ramach regionalnego programu operacyjnego, skierowano do stu osób niepełnosprawnych, z których każda miała do dyspozycji 100 godzin wsparcia. Mieszkają one w Warszawie i na terenie powiatów: legionowskiego, wołomińskiego, mińskiego, otwockiego, piaseczyńskiego, pruszkowskiego i warszawskiego zachodniego. Są bardzo zróżnicowane pod względem wieku – począwszy od nastolatków (od 17. roku życia), po seniorów, nawet po dziewięćdziesiątce.

Z projektu korzysta bardzo dużo osób niesamodzielnych z powodu niepełnosprawności intelektualnej. Sporą część stanowią osoby z niepełnosprawnością wzroku – niewidomi oraz osoby z niepełnosprawnością ruchu, m.in. osoby poruszające się na wózkach inwalidzkich. Pomagamy też osobom z niepełnosprawnością słuchu – wymienia Izabela Angielczyk-Kalata z warszawskiego oddziału FIRR, koordynatorka usług asystenckich. – Nieznaczna część tej grupy uczestniczy w zajęciach organizowanych przez różnego rodzaju instytucje pomocowe, kursach, szkoleniach, zajęciach opiekuńczo-wychowawczych. Im oferujemy m.in. pomoc w dotarciu na te zajęcia i powrocie do domu.

Dopasowywanie puzzli

Realizacja tego typu projektu jest ogromnym wyzwaniem logistycznym – z jednej strony mamy bowiem sto osób wymagających wsparcia, które świadczy tylko 10 asystentów. Mimo planowania i zamawiania usług z miesięcznym wyprzedzeniem, życie – jak to życie – weryfikuje te ustalenia, bo np. nieoczekiwanie pojawia się choroba i osobę niepełnosprawną trzeba wesprzeć w jak najszybszym dotarciu do lekarza. Grafik zamówień jest więc cały czas modyfikowany. Ciągle ewoluuje. – Wszystko zależy od tego, jakiego rodzaju usług klient potrzebuje, z czym się do nas zgłosił. W przypadku zajęć regularnych, m.in. dojazdów na rehabilitację czy na zajęcia, tygodniowo może być wykorzystywanych 4-6 godzin wsparcia asystenta. Może być też jednak tak, że ktoś w danym miesiącu nie zamawia żadnej godziny wsparcia, ale w kolejnym nawet 20-30 – mówi Izabela Angielczyk-Kalata. W tym dwuletnim projekcie, który zgodnie z założeniami ma się zakończyć 30 września br., część uczestników już jakiś czas temu wykorzystała przysługujące im godziny asystowania. A jest jeszcze trochę do zrobienia. – I nam pandemia pokrzyżowała plany. Mieliśmy przestój. Klienci ze zrozumiałych względów przestali zamawiać usługi, asystenci nie mogli pracować, nie zarabiali. W konsekwencji nawet dziś niektórych niepełnosprawnych trzeba wyciągać z domu niejako siłą, bo przez pandemię stali się wycofani. Dzwonimy do nich, by na nowo pobudzić ich do aktywności, zmotywować do wyjścia na zewnątrz – przyznaje koordynatorka usług asystenckich.

Oferowany w projekcie wachlarz rodzajów wsparcia osoby z niepełnosprawnością jest rozległy i zróżnicowany. To wspólne spędzanie czasu w domu, np. poprzez czytanie niewidomym czasopism czy książek. Ale też towarzyszenie w wyjściu na spacer, do kina, teatru, na imprezy plenerowe, koncert, na basen (połączone ze wspólnym pływaniem – w zależności od potrzeb), wsparcie podczas wycieczki rowerowej w okolicach Warszawy. Asystowanie w trakcie załatwiania spraw w banku czy na poczcie. W przypadku osób niewidomych – także jazda na tandemie.

Praca z sercem

To zasługa naszych asystentów, że projekt ma tak pozytywne oceny. Są fantastyczni. W ich przypadku praca łączy się z potrzebą serca, chęcią pomagania innym chwali swój zespół koordynatorka usług asystenckich. Jacy są? Różni. Mają od 25 do ponad 50 lat. To kobiety i mężczyźni. O różnych umiejętnościach, doświadczeniach w kontaktach i wspieraniu osób z rozmaitymi niepełnosprawnościami. – Poniekąd każdy „specjalizuje się” w jakiejś niepełnosprawności. Z jedną „czuje się” lepiej, z drugą mniej komfortowo, ale raczej większość asystentów daje sobie radę z każdym rodzajem dysfunkcji. Niektórzy znają język migowy, zatem pomagają osobom niesłyszącym, mają doświadczenie w pracy z osobami z niepełnosprawnością intelektualną – dodaje Izabela Angielczyk-Kalata. Przy doborze asystenta do danego zadania i osoby niepełnosprawnej należy brać pod uwagę zarówno jego warunki fizyczne, jak i psychiczne. Poza tym, jak to między ludźmi – z jednymi nadajemy na jednej fali, z innymi jakoś nam nie po drodze. I te jakże ważne czynniki interpersonalne trzeba uwzględnić. Przekłada się to bowiem na jakość realizacji usługi, ale też najzwyczajniejszy komfort wykonywania zadań w tej bardzo wymagającej i trudnej pracy.

Szymon Borowiec: Każda osoba niewidoma czy niedowidząca – jak ja – potrzebuje pomocy. Jest gros czynności, których – pomimo że nieźle radzę sobie ze sobą i swoją niepełnosprawnością – nie przeskoczę, bo potrzebny jest w nich dobry wzrok. Wcześniej w miarę możliwości pomagała albo rodzina, albo znajomi. Ale oni też mają swoje życie i nie zawsze się zgrywaliśmy.

Prowadzę własną działalność gospodarczą. Jestem masażystą. W tej pracy ważny jest dotyk, wyczucie – pod tym względem konkurujemy z osobami widzącymi. Niedawno zaangażowałem się w działania Fundacji Pomocy Niewidomym.

Pomysł usługi asystenckiej, w ramach której mogę zadzwonić, umówić się i załatwić swoją sprawę, a pomagająca mi osoba za wykonane zadanie ma zapłatę, jest znakomity. Doskonały. Brakowało takiej oferty. W projekcie Fundacji Instytut Rozwoju Regionalnego część przysługujących mi godzin przeznaczyłem na dojazdy asystenta, który pomagał mi w „papierologii”. Ja jeszcze trochę widzę, więc poruszam się w miarę samodzielnie. W związku z tym, że mieszkam sam, potrzebuję jednak pomocy przy czynnościach domowych wymagających oka, m.in. w odczytywaniu pism, korespondencji, wypełnianiu np. wniosków do urzędu. Czasem asystentka podwiozła mnie na zakupy i je razem zrobiliśmy.

No i trzeci typ wsparcia – jestem zapalonym rowerzystą i potrzebowałem osoby do prowadzenia tandemu. Z moją asystentką jesteśmy już wprawieni i w ramach usługi jeździliśmy dookoła Warszawy na trasy długości ok. 100 km dziennie. Zdarzało się i 120 km. Wcześniej korzystałem ze wsparcia stowarzyszeń rowerowych – za ich pośrednictwem znajdowałem osoby, z którymi jeździłem. Gdy jednak mogę skorzystać z usługi asystenckiej, jest mi łatwiej.

Jeśli ktoś ma ochotę spróbować jazdy z niewidomym na tandemie, to zachęcam. Wiem, że obawiacie się odpowiedzialności, wypadku. Jak się wywrócisz, to się wywrócisz! Co za problem? My też nie raz się wywróciliśmy i mnóstwo śmiechu przy tym było. Zadbajmy o kask i w drogę!

Cieszę się, że – poza usługami asystenckimi – w ubiegłym roku przejechaliśmy Euro Velo R-10 wzdłuż polskiego wybrzeża. W tym roku zamierzamy zmierzyć się z 2 tys. km Green Velo. Pięknie jest na „ścianie wschodniej” – zakochaliśmy się w niej. W ubiegłym roku poznaliśmy trasę szlakiem polskich Tatarów, m.in. byliśmy w Bohonikach i Kruszynianach.

Agata Rokita

Powrót Następny artykuł