E-rehabilitant pod ręką

RehaBee, czyli asystent rehabilitacji dla pacjenta, dostępny zawsze i wszędzie, w domu, w parku, na łące… O każdej wybranej przez użytkownika porze. Przypilnuje, czy poprawnie wykonujemy ćwiczenie, i podpowie, ile powtórek musimy zrobić. W dodatku za darmo. Jak to możliwe?

Na bezpłatną rehabilitację świadczoną w ramach NFZ czeka się w Polsce od kilku miesięcy do co najmniej roku – zależy to od zakresu usługi, lokalizacji i potencjału placówki leczniczej. Nierzadko znacznie dłużej. Możliwości polskich ośrodków rehabilitacyjnych w nikłym stopniu odpowiadają na potrzeby społeczeństwa, w którym w związku z jego starzeniem się przybywa osób wymagających regularnej i systematycznej rehabilitacji. Osobną grupą są osoby po wypadkach, urazach, także wymagające szybkiego i długotrwałego usprawniania.

Przerwać błędne koło

Czas przystąpienia do rehabilitacji po urazie czy wystąpieniu choroby oraz możliwość regularnego korzystania z kinezyterapii, czyli terapii ruchem, ma bezpośredni wpływ na sukces leczniczy. Z tym w polskich warunkach jest problem. Ponadto pacjenci po rehabilitacji przeprowadzonej w placówce leczniczej szybko zapominają, jakie ćwiczenia powinni wykonywać regularnie. Nie potrafią się też zdyscyplinować do samodzielnego działania w domu. Tymczasem kontynuowanie poprawnie wykonywanych ćwiczeń wyuczonych w obecności terapeuty jest kluczowym elementem rehabilitacji, przekładającym się bezpośrednio na jej skuteczność i trwałość. W ogromnej większości przypadków pacjent nie ćwiczy, bo bez asysty rehabilitanta nie ma pewności, czy dobrze wykonuje ćwiczenia, traci motywację lub najzwyczajniej mu się nie chce. W konsekwencji wypracowane pozytywne efekty zanikają, a wracają dolegliwości i ból. Błędne koło się zamyka.

Głównym odbiorcą naszej aplikacji będą pacjenci pourazowi i ze schorzeniami ortopedycznymi, czyli w dużym stopniu sportowcy amatorzy, którzy choć dbają o swoją formę, dość często łamią się, bo jeżdżą na rowerach, wspinają się, trenują na siłowniach itd. To jest bardzo duża grupa pacjentów, jeśli chodzi o obsługę w gabinetach fizjoterapeutycznych – mówi Grzegorz Surmacz, współtwórca nowoczesnej metody rehabilitacji, którą firma Investcore przygotowuje w ramach projektu „Zestaw Wspomagania Rehabilitacji Ruchowej”. – Opracowując tę metodę, rozmawialiśmy zarówno z pacjentami, jak i fizjoterapeutami, żeby określić największe problemy, z jakimi się stykają. I pacjenci często przyznają, że po powrocie z gabinetu fizjoterapeuty do domu, już czasem po tygodniu nie pamiętają, jak i co mają ćwiczyć. A warto wiedzieć, że nawet małe odchylenie od wzorca może spowodować, że pacjent sobie zaszkodzi – dodaje. RehaBee, bo tak nazywa się wirtualny asystent rehabilitacji, to model nowoczesnej rehabilitacji opierającej się na aplikacji, którą będzie można wgrać w swój smartfon. RehaBee będzie użyteczny w ćwiczeniu ruchów kończyn i tułowia, ćwiczeniach stabilizacyjnych oraz balansu ciała.

 

Prezentacja działania aplikacji RehaBee na Forum Rozwoju Mazowsza w 2019 r., fot. Franek Mazur

Prezentacja działania aplikacji RehaBee na Forum Rozwoju Mazowsza w 2019 r., fot. Franek Mazur

Prezentacja działania aplikacji RehaBee na Forum Rozwoju Mazowsza w 2019 r., fot. Franek Mazur

 

Punktem wyjścia będzie jednak wizyta u fizjoterapeuty, który stosownie do dysfunkcji i potrzeb pacjenta, biorąc pod uwagę stan jego zdrowia i indywidualne możliwości, dobierze zestaw odpowiednich ćwiczeń.Fizjoterapeuta pacjenta zdiagnozuje, a następnie skomponuje indywidualny, spersonalizowany harmonogram i plan ćwiczeń. W tym planie określi między innymi, jak długo wybrane ćwiczenia powinny być wykonywane, co jaki czas należy je powtarzać. Przy każdym ćwiczeniu będzie opisany także jego cel terapeutyczny. Najważniejsze jest jednak to, że każde zostanie opatrzone filmem instruktażowym, pokazującym, jak poprawnie je wykonać. Właśnie o potrzebie opracowania takiego języka wizualnego często mówili pacjenci. Oni chcą dokładnie wiedzieć, jak wykonać ćwiczenie, ile razy należy je powtórzyć. Ten system ma być elastyczny, nierestrykcyjny dla pacjenta, który ma ćwiczyć według swoich możliwości. W zależności od jego potrzeb fizjoterapeuta będzie modyfikować harmonogram. Chodzi tu więc o ścisłą współpracę – wyjaśnia Grzegorz Surmacz.

Koniec wymówek

Za stanowisko rehabilitacyjne wystarczy kawałek podłogi i smartfon. Dla wygody telefon można zainstalować na statywie, a żeby mieć jeszcze lepszy i większy obraz – podłączyć do telewizora. I zaczynamy domową sesję terapeutyczną. Pacjent włącza aplikację, w której znajduje się skomponowany, uszyty na miarę zestaw ćwiczeń dla niego. Za pomocą kamery internetowej, którą musi skierować na siebie, aplikacja odwzorowuje model jego sylwetki na ekranie. System na bieżąco śledzi każdy ruch za pomocą algorytmu sztucznej inteligencji opartego o sieć neuronową.

W ekranie smartfona pacjent widzi swoją sylwetkę, na którą aplikacja nakłada uproszczony rysunek, który przypomina „ludzika” składającego się z kresek oznaczających określone partie ciała – kończyny dolne i górne, tułów. Jeśli poszczególne kreski mają kolor zielony, świadczy to o poprawnej pozycji ciała zarówno w stanie spoczynku, jak i podczas wykonywania ćwiczenia. Każde odstępstwo od właściwej pozycji jest weryfikowane przez system. Informacja jest przedstawiona bardzo czytelnie – w przypadku błędu w ćwiczeniu kreski oznaczające określone partie ciała stają się pomarańczowe. Oprócz takiej formy informacji o poprawności lub błędach w ćwiczeniach, na ekranie smartfona wyświetlane są wskazówki, np. „Stań prosto z rękoma luźno opuszczonymi wzdłuż tułowia”, „Unieś wyprostowane w łokciach ramiona na wysokość barków”. System na bieżąco, cały czas śledzi sylwetkę, mobilizuje do korekcji ćwiczenia oraz chwali za wysiłek i efekt.

Planujemy, że aplikacja będzie udostępniona za darmo. W wersji, którą przekażemy grupie testowej w przyszłym roku, ma być ok. 30-40 ćwiczeń. Zależy nam na tym, by mieć feedback, by system cały czas udoskonalać. Planujemy uzupełnianie aplikacji o kolejne ćwiczenia. I jednocześnie już myślimy o obsługiwaniu tego typu narzędziem innych specjalizacji lekarskich. RehaBee traktujemy jak pierwsze dziecko z rodziny. Potem będą kolejne – jak komórki w plastrze miodu – zapowiada Grzegorz Surmacz.

Nawet najdoskonalsze urządzenie to jednak tylko urządzenie. Po jakimś czasie wykonywania ćwiczeń niezbędna będzie konsultacja z fizjoterapeutą, który oceni postępy, zmodyfikuje w zależności od potrzeb zestaw ćwiczeń. I znów wrócimy do wirtualnego rehabilitanta. Przecież będzie pod ręką. Dosłownie.

Agata Rokita