Adam Struzik: Mazowsze – dobre miejsce do życia

Z perspektywy 15 lat wyraźnie widać, że dzięki Funduszom Europejskim Mazowsze przeszło ogromną zmianę cywilizacyjną. Spora część PKB, którą wytwarza – a to niemal jedna czwarta PKB Polski – jest zasługą mądrego wykorzystania unijnego wsparcia – mówi ADAM STRUZIK, marszałek województwa mazowieckiego.

Fundusze Europejskie towarzyszą nam już od 15 lat. Zmieniają Polskę i Mazowsze. Jak Pan ocenia ten czas? Czy nasz region dobrze wykorzystał tę szansę?

Ostatnie 15 lat to czas niezwykle dynamicznego rozwoju naszego województwa. Zawdzięczamy to temu, że Mazowsze bardzo dobrze wykorzystuje swój potencjał, ale także temu, że ważne dla naszego regionu inwestycje możemy finansować z Funduszy Europejskich. Samorządy Mazowsza, przedsiębiorstwa czy gospodarstwa rolne od lat intensywnie i efektywnie czerpią z możliwości, jakie dają środki z kolejnych regionalnych programów operacyjnych oraz programów krajowych. Z perspektywy tych 15 lat widać wyraźnie, że to dzięki Funduszom Europejskim Mazowsze przeszło tak ogromną zmianę cywilizacyjną. Spora część PKB, którą wytwarza (a to niemal jedna czwarta PKB Polski), jest zasługą właśnie mądrego wykorzystania unijnego wsparcia. Warto zwrócić uwagę, że ta pomoc nie ma wyłącznie wymiaru finansowego. Realizując inwestycje, czerpiemy z najlepszych praktyk i doświadczeń innych krajów, co przekłada się na wysoką jakość i użyteczność projektów.

Różnice w rozwoju Warszawy i reszty regionu rzutują na statystyki, priorytety w zakresie polityki regionalnej, ale także codzienną pracę przy optymalnym wykorzystaniu środków. Jak Mazowsze radzi sobie z tą dychotomią?

Istotnie, żyjemy w niezwykle zróżnicowanym regionie. Patrząc z lotu ptaka – jesteśmy liderem rozwoju nie tylko na skalę Polski. Dla porównania: PKB Mazowsza jest dwukrotnie wyższy niż PKB Bułgarii (odpowiednio 104 i 52 mld euro, według danych za 2017 r.). Jesteśmy duzi i wciąż rośniemy – od lat należymy do najszybciej rozwijających się regionów w Europie.

Jeśli jednak spojrzymy z bliska, okazuje się, że 80 z tych 104 mld euro jest wytwarzane w obszarze metropolitalnym; w pozostałej części województwa – niewiele ponad 20%. To oznacza, że samorząd województwa musi prowadzić świadomą politykę wyrównywania rozwoju.

Na czym ona polega?

Żyjemy w symbiozie: warszawski rynek pracy nie mógłby funkcjonować bez mieszkańców Mazowsza, a wielu inwestycji w regionie nie udałoby się zrealizować, gdyby nie podatki płacone przez firmy z obszaru metropolitalnego. Dlatego polityka wyrównywania rozwoju to przede wszystkim mądra redystrybucja środków z naszego budżetu. Przeznaczamy je na inwestycje w zrównoważony transport, edukację, zdrowie, kulturę, dbając o to, aby wszyscy mieszkańcy regionu – niezależnie od miejsca zamieszkania – odczuwali poprawę jakości swojego życia. Podstawową zasadą, którą się kierujemy, jest więc to, aby dbać o równomierny rozwój całego województwa przy wykorzystaniu potencjału samorządu i beneficjentów unijnych projektów.

Nowy podział statystyczny pomaga w wyrównywaniu szans?

Udało nam się go wywalczyć po wieloletnich staraniach samorządu Mazowsza. Mazowieckie jest tzw. jednostką statystyczną pierwszego rzędu, podzieloną na dwie jednostki drugiego rzędu: Warszawę wraz z dziewięcioma otaczającymi ją powiatami oraz 32 pozostałe powiaty. Jednostki różnią się znacząco pod względem wskaźników rozwojowych i dochodowych. Na przykład PKB per capita w obszarze metropolitalnym to 152% unijnej średniej, w pozostałej części regionu – 59%.

Nowy podział statystyczny pozwala nam różnicować poziom wsparcia i koncentracji na poszczególnych obszarach tematycznych. Bardzo to nam pomoże w wykorzystaniu środków w kolejnej perspektywie na lata 2021-2027. Pomoc finansowa z UE dla regionów lepiej rozwiniętych nie będzie mogła przekroczyć 40%, resztę wyłożymy z własnych pieniędzy. Dla obszaru poza metropolią warszawską te proporcje są zupełnie inne: wsparcie będzie mogło sięgnąć 70%. Będziemy mogli także prowadzić politykę zróżnicowanej dozwolonej pomocy publicznej dla małych i średnich przedsiębiorstw w regionie.

Ważny jest też aspekt innego rozłożenia akcentów, jeśli chodzi o cele tematyczne

Przykładowo, w aglomeracji warszawskiej będziemy mogli jeszcze mocniej skoncentrować się na takich tematach, jak badania i rozwój, transfer technologii, innowacje, a poza nią – na projektach np. transportowych czy infrastrukturalnych. Podział pozwoli nam więc świadomie różnicować wsparcie i kreować rozwój według potrzeb różnych części naszego regionu.

Chcemy ten model przenieść także na poziom jednostek statystycznych trzeciego rzędu, czyli grup powiatów. W tym celu już powołaliśmy tam delegatury Urzędu Marszałkowskiego, by być jak najbliżej beneficjentów – mieszkańców, przedsiębiorstw, samorządów – i jak najlepiej odpowiadać na ich potrzeby rozwojowe.

Jesteśmy na półmetku realizacji obecnej perspektywy. Na koniec czerwca 2019 r. mieliśmy ponad 2,7 tys. podpisanych umów, a dofinansowanie przyznane projektom wyniosło 6,2 mld zł. Jak wypada ocena śródokresowa osiągniętych wskaźników dla RPO WM 2014-2020?

Polska jest w pierwszej czwórce krajów UE pod względem kontraktacji i certyfikacji, zrealizowaliśmy już większość wskaźników. Na Mazowszu zakontraktowaliśmy 90% wszystkich środków, pod względem certyfikacji wydatków zbliżamy się do 30%. To bardzo dobre wskaźniki, które pozwalają nam – zgodnie z zasadą n+3 – wykorzystać 6% tzw. rezerwy wykonania. To około 600 mln zł, które uruchomimy w drugim półroczu 2019 r.

Jestem zadowolony z tempa i sposobu realizacji Regionalnego Programu Operacyjnego. Podobnie jak w poprzednich okresach dobrze wydajemy każde euro. Myślę, że do końca aktualnego okresu rozliczeniowego uzyskamy certyfikację, czyli zwrot z Unii Europejskiej.

Za każdym z projektów stoją inna historia, inni beneficjenci, korzyści. Czy ma Pan projekt, grupę projektów, które szczególnie będzie Pan wspominał?

Przez 15 lat zrealizowaliśmy rzeczywiście tysiące inwestycji różnego rodzaju. Wszystkie są dla nas równie ważne. I te bardzo małe, na poziomie sołectwa, gdzie dzięki wsparciu z Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich poprawiliśmy warunki życia mieszkańców czy uratowaliśmy lokalny zabytek. I te wielkie, jak Port Lotniczy Warszawa-Modlin. Dzięki 150 mln zł z Unii Europejskiej udało się przekształcić dawne wojskowe lotnisko w jeden z najbardziej dynamicznie rozwijających się dzisiaj portów w Polsce. Olbrzymie inwestycje zrealizowaliśmy w obszarze kultury i ochrony zdrowia. Za ponad 130 mln zł zbudowaliśmy m.in. nowy szpital psychiatryczny w Ząbkach. Uratowaliśmy dla przyszłych pokoleń perłę naszego dziedzictwa narodowego, czyli pałac w Sannikach. To tylko kilka przykładów z tysięcy projektów, które Mazowsze zawdzięcza unijnemu wsparciu.

Powodem do dumy są też koleje regionalne. Tabor Kolei Mazowieckich i Warszawskiej Kolei Dojazdowej (WKD) to dziś wizytówka regionu – nowoczesne, klimatyzowane składy zapewniają milionom pasażerów szybkie połączenie w europejskim standardzie.

Wysokiej jakości transport publiczny znakomicie wpisuje się w ważne dla Mazowsza cele – politykę wyrównywania szans, dostępności, ale też walkę ze zmianami klimatycznymi. Jakie są plany na przyszłość w tych obszarach?

Transport publiczny to jedna z dziedzin, które w ostatnich dwóch dekadach przeszły największą metamorfozę. Jako samorząd województwa zajmujemy się głównie pasażerskim transportem kolejowym. Dziś z Przewozów Regionalnych na Mazowszu korzystają 63 mln pasażerów rocznie, a gdy przejmowaliśmy mazowiecką część tej spółki liczba ta oscylowała wokół 45 mln. Z WKD korzysta ponad 8 mln osób rocznie. W transport kolejowy zainwestowaliśmy miliardy złotych, z tego ponad połowę z Funduszy Europejskich. Przykładowo, z mechanizmu szwajcarskiego udało nam się uzyskać znaczne dofinansowanie, dzięki któremu wymieniliśmy cały tabor i zmodernizowaliśmy linie zasilania w energię dla WKD. Teraz – w odpowiedzi na transportowe potrzeby mieszkańców – przystępujemy do budowy drugiego toru.

Chcemy, licząc przy tym na życzliwość współwłaścicieli ze strony rządowej, rozbudowywać i modernizować port lotniczy w Modlinie. Wielkim wyzwaniem i problemem jest transport autobusowy. Państwo wycofało się z tej sfery, zdominowały ją prywatne podmioty, mamy w tym obszarze duży kryzys. Z utęsknieniem czekamy na przepisy ustawy o transporcie publicznym, która na razie utknęła w Sejmie. Mamy też świadomość, że bez zwiększenia dochodów samorządowych z podatków CIT i PIT nie będziemy mogli zająć się tym tematem tak, jak marzyło się nam, a przede wszystkim mieszkańcom.

Wróćmy na poziom makro. Jesteśmy w trakcie realizacji tej perspektywy, ale już toczą się rozmowy o kolejnej. Według pierwszych propozycji podziału budżetu na politykę spójności, Polska może stracić najwięcej. Musimy przygotować się także na inne zmiany, jak choćby do redukcji celów strategicznych.

Propozycja nowego budżetu dla Polski jest, niestety, niekorzystna, zarówno jeśli chodzi o politykę spójności, jak i wspólną politykę rolną. Komisja Europejska zaproponowała redukcję funduszy dla Polski na poziomie około 23%. Wynika to ze względów politycznych i gospodarczych. Kraje naszego regionu skutecznie gonią „starą” Europę, stają się coraz bogatsze, zmniejszenie wsparcia jest więc wpisane w tę dynamikę przemian.

Dodatkowo przyjęto nową zasadę podziału pieniędzy – tzw. capping, który uzależnia limit środków dla danego kraju od PKB. Dla Polski ten wskaźnik wynosi 1,55% PKB, czyli pomoc nie może przekroczyć tego poziomu. Czeka nas więc wiele dyskusji, choćby nad tym, jak kopertę krajową dzielić pomiędzy regiony.

Tym bardziej cieszy nas podział statystyczny, o którym już mówiliśmy. Będziemy mogli ubiegać się o środki adekwatne do zróżnicowanych potrzeb różnych części Mazowsza.

Musimy liczyć się z redukcją celów tematycznych. Na pewno zostaną wśród nich: gospodarka niskoemisyjna, rozwój OZE, transformacja energetyczna, transfer technologii, informatyzacja, jakość życia, usługi społeczne, czyli wszystko to, czego Mazowsze potrzebuje, by rozwijać się w zrównoważony sposób. Niewątpliwie zmieni się wielkość udziału własnego. Będziemy musieli wykładać znacznie więcej własnych pieniędzy.

Zmiany są już pewne? Czy jeszcze wiele może się wydarzyć?

Dyskusje, które toczyły się w ostatnich miesiącach w Parlamencie Europejskim, dotyczyły m.in. zwiększenia budżetu unijnego w stosunku do propozycji Komisji Europejskiej, np. o dochody z opodatkowania operacji finansowych czy innych źródeł. Liczę na to, że ten budżet uda się poprawić, co wiązałoby się z mniejszą redukcją dla krajów naszego regionu Europy.

Widać, że unijna optyka przesuwa się na południe kontynentu z uwagi na wyzwania związane z migracją. W budżecie są też nowe pozycje wydatkowe, np. na budowę zrębów wspólnego systemu obrony.

Pamiętajmy, że 60% (około 400 z 751) składu nowego Parlamentu Europejskiego stanowią europosłowie debiutujący w tej roli. Na pewno czeka nas więc jeszcze wiele zwrotów akcji, wiele ustaleń będzie podlegać dalszym negocjacjom i ocenie. Mam nadzieję, że polscy europarlamentarzyści i polski rząd powalczą o więcej niż to, co aktualnie jest na stole. Liczę, że proces uzgodnień zakończy się jeszcze w tym roku i w 2020 r. przystąpimy do negocjowania umów dwustronnych.

Czy można stworzyć taki budżet, na którym wszyscy wygrywają? I co z wielką niewiadomą, czyli Brexitem? Jaka będzie Unia bez Wielkiej Brytanii? Unią mniejszych dochodów, innych priorytetów, innych zasad?

Brexit przypomina niekończącą się opowieść. Wielka Brytania wychodzi… i wyjść nie może. W czarnym scenariuszu, w którym Brexit się ziszcza, musimy liczyć się z ubytkiem około 135 mld euro w unijnym budżecie. Mam nadzieję, że Brytyjczycy zreflektują się i zostaną w Unii Europejskiej. Tak byłoby dla wszystkich najlepiej.

Czy regiony zachowają swoją autonomię? Jak ważne jest to dla Mazowsza?

Mam nadzieję, że zachowamy model, w którym samorządy wojewódzkie zarządzają 40% środków z Funduszy Europejskich. Wszystkie duże kraje Europy idą w tym kierunku, widząc, jak dobrze sprawdza się decentralizacja w rozwiązywaniu problemów mieszkańców. Musimy grać do jednej bramki, bo tylko w dialogu, łącząc wysiłki rządowe i samorządowe, możemy sprostać cywilizacyjnym wyzwaniom, takim jak czystość powietrza, zrównoważona gospodarka wodna, wykluczenie transportowe. Nie zmierzymy się z nimi skutecznie bez zaangażowania lokalnych wspólnot. Dlatego wierzę, że od decentralizacji Polski nie ma odwrotu.

15 lat za nami, przed nami kolejne dekady. Jaka dzięki Funduszom Europejskim będzie Polska AD 2035? 

Pytania o przyszłość są zawsze bardzo interesujące. Jeśli zajrzymy do tego wywiadu za 15 lat, zobaczymy, jak trafna była to prognoza. Jestem optymistą i dlatego zakładam, że Mazowsze utrzyma dynamikę wzrostu gospodarczego na poziomie 4,5-5% rocznie. Pod tym względem jesteśmy i chcemy pozostać w czołówce europejskich regionów.

Mam nadzieję, że ominą nas bolesne kryzysy, jak ten w 2008 r., którego skutki przez kilka kolejnych lat dotkliwie osłabiały kondycję naszego województwa. Biorąc pod uwagę dobrą współpracę, zaangażowanie lokalnych społeczności, wykorzystanie potencjału mazowieckich firm i gospodarstw, wierzę, że Mazowsze w roku 2035 będzie regionem o znacznie czystszym powietrzu, wyższej jakości i wydłużonej perspektywie życia. To będzie dobre, nowoczesne i szczęśliwe miejsce do życia.

Trzymamy za słowo i dziękujemy za rozmowę.

Rozmawiała Małgorzata Remisiewicz